piątek, 5 listopada 2010

Rozdział I .

                                                            Przyjazd do miasta Lynzley Brook . 

- Mithey , choć bo się spoznimy ! . - Krzykneła mama , która stała w dżwiach ganu stukajac obcasem o podłoge .
- Mamo , zaraz pakuję sie , zaczekaj . - Lekkim głosem Mithey wykrzyczała do mamy .
Katherina , z krzywym wyrazem twarzy , wyszła z domu , unosząl jasno niebieską walizkę do samochodu .

- Ach te dzieciaki ! . - wzdychając lekko pokiwała głową .
Kurczę , niczego nie moge znaleść ,  wczoraj tu wysprzatałam wszystko było dobrze , a dziś ! . - lekko unosząc głos , z pośpiehu Mitehy nabiła sobie palca na szpilkę . 

- Ałaa ! . - Zadarła się . - kurde . Wzieła husteczkę higieniczną i owineła sobie ją wokół palca , lekko pokrapiając krwią na biurko . - Osz kurde jeszcze to ! . Pakując się niechcący wytarła spódnicą krew z biurka .
Gdy spakowała ostatnią rzecz , zapieła plecak , ubrała na plecy , i zbiegła szybko po schodach . 
- Juz ide mamo ! . - krzyczała zbiegając ze schodów , lekko zatrzasneła dzwi wyjściowe . Szybko wsiadla do auta razem z mamą . - Mamo , a tak dokładnie to gdzie się wyprowadzamy ? 
- Do noweg miasta , do Lynzley Brook . - Słyszalaś może o tym mieście ? - zapytała mama . 
- Nie . - westchneła odwracając glowę w strone okna .
       Przez Całą droge Mithey patrzyła w okno samocodu , niewiedziała czy ma się cieszyć , ze wyjeżdza do nowego domu , czy ma płakać , za starym domem . Jej najlepsza przyjaciółka , Kate mieszkała zaraz obok , a dokladnie dalej o pare domów . Przyjażniły się razem od malego , bardzo lubiały spędzac ze sobą czas , uwielbiały bawic się z chomiczkiem Kate - Puszkiem  , ponieważ , był grubiutki i puszysty jak serek Almette . 

Mineły trzy godziny , gdyż dojechały na miejsce . - Córciu to nasz nowy dom .
- Katherina wypatrywała , dowy dom tak jakby podziwiała swoją nową statuetkę . - Nie podoba ci się tutaj ? .  
- Nie ze , mi sie nie podoba , troche szaro , i taka smutna dzielnica , niewiem czy sie tu zaadaptuje . - westchneła , wysiadając z samochodu . Szybko wzieła swoje rzeczy i pobiegła otworzyć dzwi do domu . Wchodząc , upadła na podłogę . . . . 


Dokonczę troszkę puzniej . : )

Na początek . . .

 . . Może powiem coś o sobie .
26 Listopada około godziny dziewietnastej , przyszła na świat , mała piękna dziewczynka , której nadano imie , Justyna . Jest ona , bardzo ambitną dziewczyną , pełną 100 posysłów na minutę , kocha szaleć na maxa bez ograniczeń . Ma wiele koleżanek i kolegów . Jej zainteresowania to fotografia i fryzjerstwo .
    Pewnego słonecznego dnia , około godziny siedemnastej , chwyciła nozyczki , umaczała lekko włosy , i obcieła je . Dziś jest z siebie bardzo zadowolona a wszyscy chwalą ją za odagę . Jej sympatią jest kolega z klasy który nie zwraca na nią uwagi . Bardzo kocha swojego misia uszatka , z ktorym spi ;  )
- no co !? - prawie każdy w moim wieku zasypiaa z misiiem ;*

Hehe . to był mój wstęp , mam nadzieje udany  , bede pisała bloga , a na nim opiszę swoją wymyślona książkę  . . . Może ktoś , kiedys pomoże mi w tym .
     Mam prożbę , prosze komentujcie moje notki i dodawajcie się do obserwatorów . ; )